środa, 12 października 2016

Moje małe dyniobranie

W zeszłym roku obiecałam sobie, iż tej jesieni zbiorę własne dynie, wyhodowane od nasionka. Wiosną zaopatrzyłam się w kilka gatunków. Wtedy wydawało mi się, że kupiłam ich dużo, a nawet za dużo i zabraknie mi miejsca w ogródku. Jednak teraz myślę...czemu jest ich tak mało?! Jestem bardzo bardzo dumna ze swojej uprawy. Zbieranie tych wszystkich piękności dało mi wiele przyjemności, tak więc dzisiaj chcę się z Wami podzielić efektami mojej pracy :)


Kupiłam sześć różnych gatunków dyni. Niestety w ogóle nie owocowała Musquee des Caraibes, sadzonki były mizerne, a szkoda - bo na obrazkach wyglądała imponująco. Najlepiej rosły Sweet Dumpling, Galeux d'eysines i Boston Marrow. Każdej swojej dyni zafundowałam sesję zdjęciową ;)



Z czterech roślin otrzymałam - uwaga!- aż dwie dynie! - raczej nie mogę nazwać tego wielkim sukcesem. Jednak prezentują się całkiem nieźle i mają ciekawy bladopomarańczowy kolor.


Z niecierpliwością czekałam na dynie Black Futsu. Niestety na roślinach pojawiły się tylko trzy owoce i  wyglądały nieco inaczej niż na zdjęciach pokazowych. Możliwe, że owoce zawiązały się zbyt późno i nie zdążyły całkowicie dojrzeć, stąd taki wygląd.


Sama nie wiem ile razy tłumaczyłam, że Galeux d'eysines nie jest chora, a brodawki to jej znak szczególny ;) Jest to też pierwsza dynia, którą skonsumowałam - ma niesamowicie pomarańczową barwę i cudowny, intensywny aromat.


Sweet Dumpling rosły jak na drożdżach i było ich mnóstwo. Żałuję, że nie kupiłam dyni Baby Boo.


Boston Marrow to kolejna dynia, która naprawę świetnie rosła, nie sprawiała problemów, a owoce mają tak intensywną barwę, że aż nie mogę się doczekać co będzie w środku.



Jestem ciekawa czy Wy również macie jakieś doświadczenia z uprawą dyni we własnym ogródku? 
Dodam, iż na moich grządkach pojawiły się dwie tzw. samosiejki - prawdopodobnie są to pozostałości dyni, które w zeszłym roku wyrzuciłam na kompost :)


Pozdrawiam M.

12 komentarzy:

  1. Sweet dumpling najpiękniejsza.Ależ Ci zazdroszczę.Zbiory są bardzo udane.Ba baby boo też choruje ale u mnie w okolicy nigdzie ich nie można dostać.Musiałam zrobić je sama z białego sweterka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Galeux d'eysines i Sweet dumpling - moje faworytki! Ja z mamą w tym roku również postawiłyśmy na własne dynie, ale nieco mniej ekstrawaganckie. Obrodziły jednak równie licznie, jak u Ciebie! :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Babcia zasadziła różne odmiany dyni, chociaż to są te typowo ozdobne. Sama też mam zamiar w przyszłym roku nieco z nimi zaszaleć, bo mam cudowny przepis na zupę i kawę dyniową, a kupować w sklepie dynię aż szkoda. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również przymierzam się do zrobienia kawy dyniowej, może w weekend coś wypróbuję ;)

      Usuń
  4. Ta zielona mnie uwiodła :)
    hmm chyba w przyszłym roku się zaopatrzę w nasiona.
    Dzięki za piękny pokaz!

    OdpowiedzUsuń
  5. Śliczne, zazdraszczam okrutnie :) W przyszłym sezonie muszę koniecznie swoje posadzić :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniałe! Ja w tym roku po raz pierwszy posadziłam dynie piżmowa i jestem dymna, bo mam kilka owoców :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to cudowne uczucie - zbierać owoce własnej pracy :)

      Usuń
  7. Troszkę wzbogaciłam swoją wiedzę. Dynie przepiękne.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Troszkę wzbogaciłam swoją wiedzę. Dynie przepiękne.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony czas i zostawiony tu ślad :)